Otari graveyard

.    Tydzień temu moja drużyna na Foundry zatrzymała się na I poziomie podziemi pod Gauntlight Keep, dysząc ciężko po morderczym starciu z szkieletowym gigantem. Starcie dało Branikowi (krasnoludzki wojownik, 1 lvl, gra go Kolek) półzbroję płytową a Maximilliusowi (magus, 1 lvl, gra go Misiek) potężną dwuręczną glewię. Szczególnie mocno im to morale nie podniosło. Podążyli wprawdzie dalej za ektoplazmatycznym drogowskazem Otariego, ale gdy okazało się że wiedzie on do schodów na niższy poziom podziemi... spasowali (pomimo protestów Edmunda (investigator, 1 lvl, Meler) i Grogha (gobliński alchemik, 1 lvl, Brachu). Ostatecznie Edmund trochę się skompromitował ostatnio w roli przywódcy, a Grogho... cóż, był goblinem.

     Gdy wyszli na zewnątrz, było niemal południe.... bardzo ciemne, mroczne południe. Ciemne, burzowe chmury wisiały ciężko nad moczarami, podświetlane upiornym snopem światła dobywającym się ze szczytu Latarni. Snopem, który celował w coś w okolicach Otari. 

     Podążyli tam.

     Latarnia podświetlała cmentarz, budząc do upiornego nieżycia martwych tam pochowanych. Część dostała się już do miasteczka, które leżało u podnóża klifu (cmentarz ulokowany był wyżej), większość kierowała się ku świątyni Dawnflower Library, spadając na jej dach niczym ohydny deszcz. Ben D. Light (sorcerer, 1 lvl, Z0nk) czując nagle poryw nietypowego dla niego altruizmu przekonał resztę, by zaatakować właśnie cmentarz. Kręciło się tam kilka szkieletów i chyba dwa zombie... i z nimi właśnie zderzyła się drużyna. Dość szybko w walce padł Maximillius, ale reszta... reszta radziła sobie dobrze. Tradycyjnie śmierć szerzył Branik, straszliwie morderczy był Daren (łotr, 1 lvl, Sensei) który unieszkodliwił dwa szkielety w jednej turze, nawet Edmund powalił wreszcie swego pierwszego wroga (po serii straszliwych pudeł). I gdy ostatni z nieumarłych padł....

     Ze snopu trupiego światła wyszedł on.


cdn


Komentarze

  1. Widzę że ekipa jest fanem grania na stardowy exp i prawie brnąć na 1wszym na 3ci poziom podziemi to nie powiem... hardcorowo szczególnie że nawet pfek nie unika bolączki że poziomy 1-3 są najbardziej śmiertelne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cofnęli się jednak wreszcie gdy od niechcenia zacytowałem im stare golarionowe przysłowie "głębiej wchodzisz, rzadziej wychodzisz" :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty