Los Borbo
Nowa sesja! Tym razem na warsztat wzięliśmy kampanię "Goblin i spółka", która toczy się obecnie w koleinach ciągu przygód z "Abomination Vault". Nasza piątka awanturników, czyli Fumbus (goblin/alchemik z II poziomu, Julek), Valeros (człowiek/wojownik z I poziomu, Drzewiec), Merisiel (elfka/łotr z II poziomu, Carnis), Ezren (człowiek/mag z II poziomu, Balista) i Virion Drugi (człowiek/redeemer z I poziomu, Greg) właśnie oddychała ciężko po pokonaniu krwawego hologramu z poprzedniej części, gdy przyszło im podjąć decyzję: co dalej?
Postanowili zbadać mały budynek znajdujący się obok mostku nad rzeczką, a potem nieco większą nieruchomość za tą rzeką.
Pierwszy budynek, właściwie waląca się szopa, okazała się być przechowalnią rozpadających się łodzi (aczkolwiek całkiem dobrze wyglądająca łódź zacumowana była nieopodal). Drużyna postanowiła tam przenocować by nabrać sił, szczególnie że pod mostkiem znaleźli obiecująco wyglądającą jamę.
Nie pospali długo.
Jakąś godzinę później stojący na straży Fumbus ujrzał wypływającego z jamy rzecznego drake`a. Gad nie zainteresował się szopą i się oddalił... goblin więc obudził elfią złodziejkę i nakłonił ją do przejrzenia rzeczy w jamie. I był to dobry pomysł: sporo złota, różdżka magicznego pocisku, RETRIBUTION AXE oraz Wayfinder to całkiem dobry loot. No i zdążyli wyjść przed powrotem gada! Zauważył ich jednak ktoś inny...
Pojedynczy Flickerwisp puścił się za naszą dwójką w pogoń... ale na szczęście fatalnie wylosował inicjatywę. W efekcie Merisiel i Fumbus zdołali dobiec do szopy i obudzić resztę kompanii, a ta... zdołała sobie dość łatwo z tym bagiennym ognikiem poradzić. Tym niemniej, przenieśli biwak do kaplicy w której walczyli poprzedniego dnia. Reszta nocy przebiegła już bez zakłóceń.
Nad ranem ruszyli do drugiego budynku, gdzie tajemniczy duszek przedstawiający się jako Spookywisp nakłonił ich do pokonania strasznego demona, który czaił się gdzieś w pobliżu. W zamian obiecał informacje o Gauntlight Keep... Demon okazał się być mechanicznym pingwinem przedstawiającym się jako Beak... niezbyt groźnym zresztą. Pokonanie go dało trzeci poziom Fumbusowi, Merisiel i Ezrenowi... oraz kamień duszy, który szczególnie zainteresował naszego małego goblina. Od Spookywispa dowiedzieli się, że lokatorem budynku i twórcą Beaka był kiedyś straszny człowiek nazywający się Volluk Azrinae.
I jeszcze drobiazg: drużyna znalazła tam kręte schody prowadzące gdzieś w dół. Podążyli więc tam oczywiście.
Dungeon poniżej okazał się być podziemnym schronieniem Volluka (już nieobecnego) i jego służącego, goblina Borbo. Goblina już nieżyjącego, uśmierconego w nekromantycznym eksperymencie którego efektem był Pan Beak....
Komentarze
Prześlij komentarz