Dioramy
Dziś króciutka z uwagi na ograniczenia czasowe przygoda w kampanii FoundryCMF. Ostatnim razem drużyna świętowała pokonanie swojego pierwszego kampanijnego bossa, wodza morloków Graulgusta... Dziś zajmowała się w dużej mierze lizaniem ran i obmyślaniem co robić dalej (znalazła na to nawet swego rodzaju salę konferencyjną!).
Walczyły ze sobą opcje: hajda na smoka (smoczydło) który krzątał się gdzieś w oddali, powrót do Scrawnga by zameldować śmierć Graulgusta oraz... eksploracja nieznanych jeszcze zakątków podziemi. Wygrała ta ostatnia ewentualność! Nasi bohaterowie polubili te podziemia...
Eksploracja była krótka i gwałtowna - zadecydowała o tym wrodzona ciekawość Grogha, naszego drużynowego goblina alchemika (Brachu). Grogho nie zastanawiając się długo otworzył jakieś nieotwarte dotąd drzwi...
W środku był długi korytarz z jakimiś makietami (DIORAMAMI! takie słowo błysnęło nagle w goblinim umyśle) miejskimi rodem z sadystycznych marzeń użytkowników SimCity: miasto pochłaniane było przez tsunami, pożar i inne katastrofy. Urzeczony tym goblin zrobił krok dalej, a potem stał się bardzo, bardzo martwy po skoszeniu go przez PROMIEŃ WODNEJ ZAGŁADY. To znaczy: byłby martwy, gdyby nie hero point...
Komentarze
Prześlij komentarz