Upadek monarchii

 

     Po tygodniu oczekiwania wróciliśmy do Abomination Vaults. W ostatnim odcinku naszej sagi drużyna sforsowała morlocki perymetr ustawiony w czymś w rodzaju dungeonowego biura lub sekretariatu. Nasi bohaterowie parli do ostatecznego rozwiązania kwestii morlockiej, obiecali to przecież wcześniej bossowi Scrawngowi...

     Drużyna była w pełni sił, bo zgodnie z moim starym zwyczajem awans na wyższy poziom zresetował jej wszelkie rany. Ten stan szybko się zmienił, już w następnej komnacie. Naszpikowana była ona morlockimi pułapkami i sesja zamieniła się w rekonstrukcję dowolnego odcinka Mission Impossible. Od strzałek oberwali Edmund Szeląg (inwestigator; Meler) i Grogho Dybuk (gobliński alchemik, Brachu). Perforacja nie spowodowała zgonu, a czołgający się Daren Corvane (łotr; Sensei) zlokalizował pozostałe pułapki. W ten sposób dotarli do sali tronowej króla Graulgusta.

     Graulgust, Wielki i Majestatyczny Król Morloków oraz arcykapłan kultu Upiornej Królowej był złożony głównie z protekcjonalności zmieszanej z pewnością siebie. Zabicie intruzów było kuszące, ale monarcha uznał, że są też dla niego szansą na pokonanie uprzykrzającego mu życie Wodnego Potwora. Szeląg ku pewnemu zaskoczeniu wszystkich odkrył że jednak mówi w języku aklo, więc zaczął z nimi negocjować.

     Negocjacje zakończyły się mniej więcej tak, jak na obrazku powyżej. Epickim starciem.

     Cóż to była za potyczka! Edmund obudził w sobie berserkera, Branik (wojownik; Kolek) jak zwykle torował sobie wśród wrogów własną krwawą ścieżkę a Daren jak zwykle chybiał i robił dużo zamieszania. Boski Ben (mag; Z0nk) jak zwykle trzymał ariergardę... i był to wyjątkowo pechowy wybór, bo z tyłu zaszarżował na nich pupil Graulgusta, grothlut, groteskowa mieszanka ślimaka i człowieka. Pod koniec starcia nieprzytomni leżeli już Ben, Grogho i Edmund (ten ostatni przyjął to już jako naturalną kolej rzeczy, element swego cyklu awanturniczego życia), ale... pozostali przetrwali! Król był martwy, jego strażnik był martwy, grothlut był martwy, drużyna nadal żyła...

Komentarze

Popularne posty