Streets of Otari
Gdy bohaterowie sagi FoundryCMF opuszczali podziemia Gauntlight Keep , nie przypuszczali chyba, że całą następną sesję spędzą włócząc się po ulicach Otari. Tymczasem włóczyli się... i była to bardzo produktywna włóczęga! Po pierwsze, wreszcie się wykąpali. Bohaterowie podeszli do tego bardzo gruntownie, ogarniając łaziebną logistykę chyba przez pół godziny, by zmyć z siebie krew, resztki pajęczyn i różnych wybroczyn, którymi pokryci byli przez ostatnie dni. Ben D. Light zatrudnił się przy okazji u właścicielki karczmy ( Magiloy , kobieta tengu) jako tester jej wymyślnych, ciągle udoskonalanych drinków. Zarobił 20 gp! (i potężnego kaca jako bonus) Drużyna zostawiła Bena by udać się do Downflower Library, lokalnej świątyni Sarenrae (a przy okazji też potężnej biblioteki). Opiekująca się przybytkiem Vandy Banderdash okazała się być miłą, pomocną niziołczynią, która udzieliła im szeregu informacji o Roseguard... ...
