Wielka draka w agloraksjańskiej dzielnicy
Dziś będzie krótko, bo raport napisał Mistrz Gry Balista, ja byłem graczem. Mam nadzieję, że nie obrazi się, jak go tu zaraz wkleję :) To była trzecia i chyba ostatnia przygoda scenariusza w którym borykaliśmy się z kultystami Tzeentcha i zdrajcami z górnych eszelonów władzy Słonecznej Włóczni. Było... radośnie. Wreszcie mechanika została przyswojona i jakichś szczególnych zacięć nie było, rozrywka była naprawdę przednia a różnorodność zachowań graczy... Na przykład: był wśród nas taki odrzewieniec, który chyba koniecznie chciał umrzeć, najlepiej w locie, rzucany przez kolosalną krasnoludkę (Birmę) która akurat została osierocona przez gracza, więc ów odrzewieniec wykorzystywał ją nieseksualnie na wiele ryzykownych sposobów. Na przykład do przerzucania się przez przepaść, nie bacząć na to że mój Athenetherendrel, czyli inny uroczy odrzewieniec, miał elegancki składany most. Ostatecznie wszyscy przeżyli, chyba tylko dlate...
