Dziki

 

     Druga część kampanii Elpiego "Opowieści z Tygla" sprowadziła nas z powrotem na Edenię, na której DZIKI (jak zaczęliśmy nazywać swoją drużynę) starli się wcześniej z elfką Vardiel.

     Sprowadził nas tam kontrakt "na elfią zdzirę". Czy to była Vardiel? Uznaliśmy, że warto to sprawdzić. Szczególnie nalegałem na to ja, Renvir Angelfang, vlaka zwany przez niektórych Furasem.  Vardiel oszukała nas wcześniej, więc miałem wobec niej dług honorowy.

     Polecieliśmy więc.

     Na miejscu połączyliśmy siły z drugą grupą najemników, na czele której stał inny vlaka, mój stary znajomy z armii najemnej - Zringor. Dowiedzieliśmy się, że Vardiel ma bazę w edeńskiej puszczy, w środku wraku statku kosmicznego. Miała nad nami przewagę liczebną - 20 do 14, ale uznaliśmy, że po naszej stronie stoi zaskoczenie. Victis, shiren i transjaszczurka (Jawor) zaoferował, że zmieni statek Zringora w potężny pocisk jeśli pójdzie nam jakoś szczególnie źle. Zringor o dziwo się zgodził.

     Podlecieliśmy na 5 kilometrów do bastionu Vardiel. Victis został w statku Zringora, reszta ruszyła przez puszczę, omijając okazjonalne miny. Victis nie byłby sobą, gdyby nie zaczął grzebać wokół siebie... i odkrył materiały wybuchowe. Chciał je rozbroić... i odpalił końcowe odliczanie. Błyskawicznie podjął decyzję, że atak kamikaze rozpocznie od razu.

     Reszta Dzików zaległa pod ogniem snajpera, szczególnie oberwał cyborg Kruq (Teluch). Zalegliśmy przez chwilę - Kruq ruszył z szarżą, my zaraz za nim. Chłopcy Zringora padali jak muchy (przeżyło trzech), my dobiegliśmy do polany z wrakiem, gdzie czekał na nas komitet powitalny.

     Pokonaliśmy ich. Krew lała się gęsto, ale pokonaliśmy ich (mi zostało... 2 HP)! W międzyczasie nad naszymi głowami przeleciał statek Victisa który wbił się w statek Vardiel. Sam shiren zdążył wyskoczyć. Potężna eksplozja załatwiła resztę naszych wrogów. Ale nie Vardiel... której tam nie było.

     Były za to dane obciążające jednego z senatorów Tygla, który najwyraźniej był separatystą...

Komentarze

Popularne posty