Alloidzi

 

     Pół roku temu przeprowadziliśmy brawurową akcję, która wstrząsnęła światem polityki Tygla. Przyszedł czas na kontynuację.

     Jestem tu graczem :) Mój vlaka o imieniu Renvir Angelfang plącze się po galaktyce szukając morderców swego klanu... i od jakiegoś czasu robi to z grupą pomyleńców którą niektórzy nazywają Dzikami. Tym razem ruszyliśmy tropem skradzionych medykamentów ze szpitala "Nazwa nie jest ważna" (specyficzna placówka, w której każdy pacjent ma broń).

     Frachtowiec wiozący leki do Tygla "wyłączył się" w okolicach zewnętrznego pasa asteroidów. Ponieważ nasz risercz dotyczący załogi i leków nie przyniósł nic poza informacjami o rozwodzie kapitana, postanowiliśmy naszym "Skittermanderem" polecieć do tej lokacji i sprawdzić, czy znajdziemy tam wrak lub jakieś inne ślady.

     Znaleźliśmy ślady w postaci całego, nietkniętego frachtowca. Z wyłączonymi niemal wszystkimi systemami. Tajemnicze... Szybki abordaż i... w pierwszej chwili żadnego śladu życia. W drugiej też. W trzeciej... W trzeciej zaatakowali alloidzi. Z symbolami które widziałem na statkach bojowych masakrujących moją wioskę lata temu. Symbolami Dominium Czerni.

     Nie było mowy o negocjacjach. Dwóch plastycznych napastników padło pod ciosami naszej lateksowej jaszczurki (Zigriina) która przedzierzgnęła się w demona przemocy. Potem zaczął się body horror, bo w ładowni znaleźliśmy zespolone ze sobą ciała załogi... A potem zderzyliśmy się z kolejną trójką zmiennokształtnych. Bal`ain padł, ale pozostali alloidzi padli naszą ofiarą (z drobną pomocą driftowego zombie w jaki zmieniło się ciało kapitana nieszczęsnego frachtowca...

     JESTEŚMY NA DRUGICH POZIOMACH!

Komentarze

Popularne posty