Glory Hounds

 

     Nowa kampania! Dawno już nie było w sumie debiutu, ale miałem już duże ciśnienie na powrót do III edycji WFRP... i stało się! Wygenerowaliśmy czwórkę łasych na chwałę śmiałków, którzy rzuceni przeze mnie zostali na pogranicze Imperium i Jałowej Krainy. Ulrich Brandt, piromanta grany przez Zigriina; Balerion, wysoki elf idący Drogą Miecza z Hoeth grany przez Elpiego; Kazador, krasnolud od Drzewca który najemniczą dolę dzieli z Camlingiem Kindwaterem, leśnym elfem w którego wcielił się Teluch. Wszyscy rozpaleni marzeniami o sławie, które u Brandta połączone były jeszcze z osobliwą turystyką dewocyjną - młody adept Jasnego Kolegium zafascynowany był różnymi przejawami niechaotycznej duchowości. To właśnie pasja Ulricha pchnęła ich w stronę miasta Eilhart, bo gdzieś tam odbywało się w pobliżu święto Knochenpfutze w mieścinie o nazwie Fauligmere...

     Przedpołudniową sielankę w Reikwaldzie przerwało wołanie o pomoc. Wołał kapłan Sigmara, ojciec Anders, który właśnie stracił konia oraz władzę w jednej nodze. Cztery ungory prowadzone przez rogatego imperialnego mutanta - może w ich zabiciu nie było wiele chwały, ale od czegoś trzeba przecież zacząć! Drużyna ruszyła do akcji. No, prawie cała - Kazador początkowo stracił trochę czasu na nieudanej ocenie wielkości poroża mutanta, a Ulrich i Camling przez swoje zachowawcze podejście stracili nieco czasu... ale ostatecznie zaatakowali. Pierwszy zaatakował Balerion, ale nadzwyczajnie osłabiony przez moje niedopatrzenie mechaniczne zaczął seryjnie pudłować. Na szczęście nie pudłowali łucznicy - Kazador i Camling zmasakrowali mutanta, po czym też ruszyli do zwarcia.

     Ungory pomimo tego, że mechanicznie byli minionami, okazali się być twardszym przeciwnikiem. Balerion i Camling zostali mocno poharatani, zanim ostatni zwierzolud padł martwy. Uratowany ojciec Anders mógł im wtedy powiedzieć, że tak się składa że wie gdzie jest Fauligmere... w rzeczy samej bardzo chce, by tam pojechali! Osadzie zagrażałmłody wiedźmiarz...

Komentarze

Popularne posty