Zła Puszcza

     Tydzień temu zainicjowaliśmy swoją sandboksową wyprawę, dziś po raz drugi odwiedziliśmy ścieżki thulkazarskiego Avelonu, tworząc mapy dla przyszłej ekspansji księstwa Gajowii.

     Drużyna była cały czas pięcioosobowa, aczkolwiek doszło do małej roszady: gracz prowadzący Gundiego nie mógł być obecny, został jednak zastąpiony przez nowicjusza, który wygenerował sobie półelfa Tenko, łotrzyka z pogranicznikowską przeszłością, któremu nagle ubzdurało się, że dobrze byłoby poszukać gdzieś chwały. Znalazł drużynę obozującą na skraju Złej Puszczy. Był 13 trawień 8119 roku Azylu.

     Przygoda okazała się być niebywale spokojna, NADER spokojna jak na mój gust. Kości unikały niebezpieczeństw jak mogły, od czasu do czasu jedynie dawkując podróżnikom takie atrakcje jak przelot jakiejś piekielnej procesji po niebie (zignorowała ich, ale drużyna przezornie odbiła z zachodniego kierunku na południe), czy przebiegający jednorożec. Jedyny przez dłuższy czas atak nastąpił na początku piątego dnia wędrówki, wykonały go cztery zabłąkane zombie, które miały tego pecha, że w międzyczasie czterech z pięciu awanturników awansowało na drugi poziom (ze względu na kartograficzno-eksploracyjny charakter kampanii, przyznaję każdemu po 2 punkty doświadczenia za każdy odkryty nowy heks). A drugi poziom u druidów oznacza transformację... Jeden z nich, Bruithwir, wybrał krąg księżyca, dzięki czemu przeistaczać się mógł w niedźwiedzia brunatnego... W dodatku drugopoziomowy mnich Virion zamieniać się zaczął w Stevena Segala.

     Nieumarli umarli w trzy tury.

     Zdecydowanie więcej kłopotu przyniosło im odkrycie dziwnego, sześciennego przedmiotu z białego metalu, który zarył w ziemi i delikatnie reagował na uderzenia. Delikatność skończyła się po jakimś czasie, przedmiot w końcu się zniecierpliwił i eksplodował, prawie zabijając łowcę Ledka (uratowała go Mandolina Canaith dzierżona przez drugiego druida w drużynie, Cariela).

     Wieczorem 17 trawnia zdarzyło się jednak coś, co wrzuciło powoli kończącą się sesję na inny tor. Chłopcy znaleźli potężne, mocno powyginane drzewo z wielką dziuplą, która okazała się być portalem do... no na razie nie wiadomo czego. Po drugiej stronie była skalna ściana z portalem, las, kamienna studnia i martwy mnich (z rodzaju benedyktyńskiego, nie bruslisowego).

     I drabina prowadząca w głąb studni. I drzwi do podziemi na samym jej dnie.

     Ostatnim akordem sesji było wejście do komnaty, w której wściekły minotaur zdecydowanie przeszacował swoje siły, atakując swoich pięciu gości. Nie zdołał im zrobić nic, położony trupem w trzeciej rundzie walki. Znaleziony przy nim klasztorny manuskrypt mocno wskazywał w nim zabójcę. Komnata miała dwa kolejne wyjścia... których już nie zdążyliśmy otworzyć. Następnym razem!

     Mały komentarz. Dziś sandboks wyszedł słabiej, niż poprzednio, przynajmniej moim zdaniem. Przez 70% sesji nie działo się nic, poza znajdowaniem monet, ostróg, grzybów i innych tego typu gadżetów. Spotkania losowe miały 20% szans na wyskoczenie co heks i jest to chyba wartość za mała. Myślę, że muszę ten czynnik zwiększyć, bo gracze w końcu zanudzą się na śmierć :( Chociaż z drugiej strony... w zeszłym tygodniu encountery działały dobrze...


Komentarze

  1. No piekielny orszak nieźle przestraszył Ledka aż mu spożywane od kilku dni jagody poleciały po rajtuzach :) :P
    Nie zmieniaj żadnych współczynników lepiej ;)
    Nic po eksplorujemy dalej „dziuplę” a jak już tam skończymy to dalej las i krzaczory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby było więcej Indiany Jonesa, mniej Tony Halika :)

      Usuń
  2. Proszę zrób heksy na eksplorowanej nieodkrytej mapie to będzie dużo łatwiej w późniejszej jej eksploracji i zaznaczaniem przebytej trasy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakiej wielkości jest pojedynczy heks? (skala mapy)

    Widzę, że i Ciebie skusił hexcrawl. To fajny tryb kampanii, ale z losowością jak widać różnie bywa. Wymyślanie dobrych, ciekawych spotkań to też sztuka. Jak rozumiem, improwizujesz na podstawie Story Cubes? Masz jakieś przygotowane wcześniej tabele spotkań losowych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heks ma 9 km długości. Mam tabelę spotkań losowych, część z tego to eventy wyciągnięte z historii postaci, pregenerowane przeze mnie (ale jeszcze nic się nie wykulało :D ), część spotkania „bojowe”, część to spotkania wynikające z takiego metaplotu, który wymyśliłem dla krainy przez którą wędrują (tego jest najmniej, ale już jedno weszło, ten metalowy sześcian :) ), no i część to totalna improwizacja wynikająca ze Story Cubes. Z nich urodził się portal w drzewie i podziemia w studni, chyba najlepszy moment tej sesji, a on dopiero zaczął rozwijać swój potencjał :)

      Story Cubes oceniam jako fajne narzędzie, trochę się go bałem, totalnie niepotrzebnie. Hexcrawl... no cóż, pierwsza sesja super, druga taka sobie, ale to moje początki, mam nadzieję, że się w tym rozwinę, bo sama idea mnie od dawna pociągała :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty